Echo: Osiągnięcia? Samorealizacja?
Opublikowałam 4 książki, które mi się podobają. Los dał mi 2 wspaniałe córki, które też mi się podobają. Dzięki nim mam 4-kę wnuków, które ubóstwiam w tym niesłyszącego Damiana.
-„Wygrałam ze sobą parę bitew i dzięki temu już się nie boję.”
Echo: Czy coś się w Pani życiu nie udało??
Nie przyjęto mnie do Technikum Leśnego, zlikwidowano w Giżycku Technikum Rybołówstwa Dalekomorskiego, do którego w następnej kolejności miałam startować. Poproszono mnie o rezygnację z nauki w Technikum Mechanizacji Rolnictwa, niestety nie szło mi z powodu niespodziewanej miłości do kolegi , który z całą szkołą wygrywał w szachy. Wreszcie po maturze nie przyjęto mnie do Fabryki Drobiu na skubanie ptaszków- chciałam być „klasą robotniczą” ; w wyniku tego ostatniego „fatum” musiałam zdecydować się na kształcenie-„kto wie? może i dobrze.”
Echo: Dlaczego w „Echu”?
Po pierwsze: dzięki wolontariatowi mogę oddać ludziom cząstkę tego co na każdym kroku od życzliwych dostaję. Po drugie: poświęcam czas fundacji, dzięki której niesłyszące dzieci uzyskują okno na świat dźwięków. Po latach rehabilitacji wielu podopiecznych już studiuje, między innymi również mój wnuk.
Echo: Marzenia?
Nie mam marzeń. Marzenia oszukują. Mam pragnienia - pragnienia się realizuje: być po raz drugi po 50-latach w Paryżu oraz parę godzin posiedzieć nad Bajkałem. To na razie.”
